sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 3 +18

*Z perspektywy Sashy*
- Cześć piękna - zamruczał Harreh
- Dzień Dobry - uśmiechnęłam się. - Boże!
- Co?
- Jak ja wyglądam! 
- Ślicznie!- wychwalał mnie Harry
- No właśnie nie! Jeszcze w dodatku gwiazda światowa mnie tak ogląda, Chryste!
- Jesteś za razem głupia i śliczna, wiesz?
- Tsa, dzięki. - oczywiście to był sarkazm. - Chcesz naleśnika? Lub z naleśnika? Haha.
- Nie, ale chcę ciebie. - zaczął mnie całować namiętnie
(+18)
Delikatnie popchnął mnie na łóżko i zaczął całować zaczynając od szyi, schodząc w dół
- Mogę? - spytał.
- Pokiwałam głową na znak "tak"
Wszedł we mnie, zaczynając od delikatnych ruchów, kończąc na delikatnym całowaniu mnie.
- Dochodzę! - krzyknął
- Ja też.
- Dziękuję za wspaniały... no wiesz co - całuje.
- A ja dziękuję Bogu za ciebie. - uśmiechnęłam się.
- dobra, chodź na dół, bo już 11.
- Już?! My musimy już iść!
- Dlaczego? - spytał się.
- Bo ja mam rozmowę w sprawie pracy o 12.00!
- Aha, rozumiem, ale przyjdziecie, jak będziecie miały czas?
- Oczywiście, ale teraz idź po dziewczyny, i powiedz, żeby się ruszyły, okej?
- Spoko.
*pół godziny później*
-Dobra, dziewczyny, ja lecę, życzcie mi powodzenia, pa!
- Siema!
*20 min. później*
- Witaj, siadaj młoda damo
- Dzień Dobry, dziękuję
- Więc ty w sprawie pracy, tak?
- Tak, dokładnie.
- Dobrze, może zaczniemy od małego co nieco? Co ty na to?
- Ym, nie rozumiem.
- Zabawmy się, będziesz moją dzi...
- Nie, dziękuję? Spierdalaj, zboczeńcu! NIE DOTYKAJ MNIE!
- Nie, kochana. Nie teraz.
Zaczął mnie rozbierać, wyrywałam się z tych sznurów, którymi mnie przywiązał, ale to nic nie dawało.
Czułam ten ból, ten napływający pot, to że zaraz mnie zgwałci, ale usłyszałam głos, głos który bardzo dobrze znałam. To mógł być tylko On. Harry
- ZOSTAW MNIE! - krzyczałam nadal, ale to nic nie dawało
- ZOSTAW JĄ ZBOCZEŃCU! - krzyknął Harry i zaczął go okładać po twarzy, gdy już ten się poddał, Harry podszedł do mnie i mnie rozwiązał
- Nic ci nie jest? - spytał troskliwie.
- Nie, ale co ty tu robisz?
- Mój ojczym tu pracuje, miałem mu przynieść jakieś dokumenty, i wtedy usłyszałem jakieś krzyki, jak bardziej się wsłuchałem, to usłyszałem, że to ty, i przybiegłem.
- Dziękuję, naprawdę, jeszcze chwila i...
- Nie ma sprawy, zadzwoniłem już po policję, chłopaków i dziewczyny, i zaraz powinni być. O, już są.
- Sasha! Nic ci nie jest? Rany boskie! 
- To ty?! Idioto!
- MARY STÓJ! To nie on, to ten facet - wskazałam na mężczyznę, którego zabrała policja
- Masz szczęście.
- Najważniejsze, że już po wszystkim, chodźcie do domu, zapomnijmy o tym. Proszę
- Nie teraz, przeprowadzacie się do nas i koniec. Musicie być bezpieczne.
- Harry, nie... - nie dał mi dokończyć
- Nie ma nie! Przeprowadzacie się i koneic! Chodzi o wasze bezpieczeństwo.
- Ale ty jesteś uparty.
- Dziękuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Więc tak, zacznijmy od tego, że rozdział jest dosyć krótki, ponieważ chciałam zakończyć w tym momencie, no i oczywiście kolejny za tydzień
See ya :*

2 komentarze: